Dwa sposoby bycia bramą
„…Gdy cesarz francuski –
Rzekł Klucznik – stąd przyciąga, a stamtąd car ruski:
Więc wojna, car z cesarzem, królowie z królami
Pójdą za łby, jak zwykle między monarchami;
A nam czy siedzieć cicho? Gdy wielki wielkiego
Będzie dusić, my duśmy mniejszych, każdy swego”.
Po czym wszyscy zgadzają się, by spodziewane nadejście wyzwolicielskich wojsk Napoleona wykorzystać do złupienia znienawidzonych w okolicy Sopliców.
Ponad dwa wieki później, gdy za łby idą prezydent USA z eurokracją, u nas bez zmian. Jest to okazja by dusić „każdy swego”. Obóz Tuska usiłuje wykorzystać sytuację do propagandowego pognębienia PiS i prezydenta Karola Nawrockiego, których już ogłosił był publicznie Donald Tusk „zdrajcami ojczyzny” (!) Dla pogubionej opozycji zaś wymiana ciosów między eurokratami a Trumpem to nadzieja, że potężny amerykański sojusznik dokona tego, czego polskimi siłami zrobić się nie udało, mimo ośmiu lat sprawowania władzy, i wreszcie pogoni z Polski w diabły całą lewicowo-liberalną nomenklaturę.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.